Mydła do golenia / Shaving soaps

Mydła do golenia w przeciwieństwie do zwykłych mydeł toaletowych bazowały na mieszaninach soli potasowych i sodowych kwasów tłuszczowych, były przez to bardziej plastyczne, czasami wręcz maziste, nie dawały formować się w kostki („zwykłe” mydło toaletowe opiera się na twardych solach sodowych kwasów tłuszczowych). Opakowania mydeł do golenia musiały, w związku z tym, „trzymać w formie” swoją zawartość a jednocześnie umożliwiać jej w miarę łatwą aplikację. Najpopularniejszym typem opakowania mydła do golenia przed II Wojną Światową były więc aluminiowe, wąskie puszki, kształtem przypominające dzisiejsze opakowania sztyftów, ale nie wyposażone w mechanizm wypychający zawartość. Preparat aplikowano więc pocierając zwilżonym pędzlem powierzchnię mydła, implikowało to oczywiście dalsze konsekwencje – mydło musiało się dobrze pienić a pędzel musiał pasować do opakowania (i na szerokość i na długość). Wykorzystanie szerszych pędzli wymagało albo użycia mydła w płytkim szerokim pudełku, lub rozrabianie mydła „w sztyfcie” w oddzielnej miseczce. Posługując się szerokim pędzlem można było również skorzystać z innej formy mydła: kremu lub proszku. Kremy (pakowane w tuby lub płaskie słoiki) pierwotnie były oparte na mazistych mydłach potasowych (bez dodatku lub jedynie z minimalnym dodatkiem mydeł sodowych). Proszki otrzymywano przez mielenie mydeł sodowych i pakowano w opakowania z sitkiem.

Zastosowanie mydeł potasowych pozwalało na uzyskanie dobrej, obfitej i gęstej piany oraz szybkie rozpuszczanie się mydła w wodzie, „urodę” piany często poprawiano stosując dodatek mydeł na bazie oleju kokosowego (krótszy łańcuch kwasu tłuszczowego = nieco lepsza piana).

Mydło (dzięki swojemu alkalicznemu odczynowi) zmiękczało skórę i zarost ułatwiając golenie brzytwą bez uszkodzeń mieszka włosowego, aczkolwiek kluczowa i tak w tym przypadku była jakość ostrza. Przy regularnym goleniu z wykorzystaniem mydeł, rozpulchnianie warstwy rogowej naskórka (zawsze występujące w środowisku alkalicznym) zapewniało ograniczenie jej rozrostu, zmniejszało ryzyko „wrastania” odrastających włosów i nadawało ogolonej skórze niemowlęcą miękkość. Ograniczenie częstotliwości golenia, przy jednoczesnym braku pielęgnacji skóry kremami dawało czasami rezultaty straszne, mikrozgrubienia w ujściu mieszka włosowego (niekoniecznie wypełnionego rosnącym włosem) były ścinane ostrzem brzytwy (czego skutkiem były podrażnienia, krwawienie itp.). Ówczesne porady kwitowały powyższe najczęściej stwierdzeniem „mydło zmiękcza zarost i ułatwia golenie”, ale kluczowy był tu jednak wpływ na skórę, co zresztą potwierdzają porady mówiące o zbawiennym wpływie „zmiękczania zarostu” tłustym kremem pielęgnacyjnym przed rozpoczęciem golenia.

Poważne problemy zaczynały się kiedy stosowane mydło nie było najwyższej jakości (nadmiernie alkaliczne na skutek niecałkowitego zobojętnienia zasad użytych do zmydlania tłuszczu) lub skóra golonego miała problemy z odtwarzaniem kwaśnego odczynu po myciu lub goleniu (zaburzenia pojemności buforowej powierzchni skóry, znane użytkownikom kosmetyków jako „wrażliwość na mydło”), wtedy podrażnienia były na porządku dziennym.

Z punktu widzenia recepturowego trudno było zrobić dobre mydło do golenia dla cery wrażliwej na mydło, dziś rozwiązujemy ten problem stosując preparaty do golenia oparte na innych niż mydło środkach powierzchniowo czynnych i wprowadzając do nich więcej środków natłuszczających i łagodzących. Pierwsze mydła do golenia wzbogacano co najwyżej niewielkim dodatkiem lanoliny (niewielkim, bo większy by skutecznie gasił pianę, co kłóciłoby się ze sposobem użycia) a pielęgnację i łagodzenie przekładano na „po goleniu”.

Największe możliwości modyfikacji działania dawały mydła w proszku. Niestety nie zawsze korzystnej – łatwo w tym przypadku wykorzystać wszelkie możliwe odpady produkcyjne. Dobre mydła w proszku zawierały dodatek surowców bogatych w proteiny lub wielkocząsteczkowe poliwęglowodany (skrobia, otręby, sproszkowane bulwy i kłącza roślin – m.in. modny ówcześnie i stosowany w  pudrach dla pań „korzeń” irysa). Surowce tego typu mogą stabilizować pianę (efekt zależny od typu związku wielkocząsteczkowego i jego stężenia w roztworze), zmniejszać ryzyko podrażnień (kompleksowanie cząsteczek mydła i zmniejszanie ryzyka ich penetracji do żywych warstw naskórka), modyfikować parametry sensoryczne skóry po goleniu (czyli mówiąc po ludzku zwiększać uczucie aksamitności i miękkości skóry). Dodatkowo pełniły one też funkcję składników ograniczających zbrylanie się proszku. Do mydeł w proszku łatwo też było wprowadzić nie wpływające na jakość piany dodatki antyseptyczne (boraks).

A o tym jak i czym traktowano skórę po goleniu napiszę następnym razem.

Shaving soap in contrast to ordinary toilet soaps was based on mixtures of potassium and sodium salts of fatty acids, was, therefore, more plastic, and sometimes quite greasy, difficult to form bars („normal” toilet soap is based on solid sodium salts of fatty acids). Packages for shaving soaps have, therefore, „held in the form of” their content while enabling it an easy application. The most common type of package shaving soap before World War II was, therefore, aluminum, narrow cans, resembling the shape of a container for sticks used today, but not provided with a crowding out the content. The product was applied by rubbing a wet brush on the surface of soap, what of course, imply further consequences – soap had a good lather and brush had to fit the package (the width and length). Use wider brushes require either the use of soap in a wide shallow box or solubilizing soap „stick” in a separate bowl. Using a broad brush, you could also use another form of soap: cream or powder. Creams (packaged in tubes or flat jars) were originally based on the greasy potassium soaps (grey soaps) (without or only with the minimal addition of sodium soaps). The powders were prepared by grinding the sodium soaps and packed in a container with a strainer.

The use of potassium soaps allowed to get a good, rich and dense foam and rapid dissolution of the soap in the water, „beauty” of foam often were improved with the addition of soaps based on coconut oil (shorter chain of fatty acid = slightly better foam).

Soap (thanks to its alkaline pH) softened skin and hair making it easier to shave with a razor without damaging the hair follicle, although crucial in this case was the quality of the blade. With regular use of shaving soap, swelling of the stratum corneum (always present in an alkaline medium) provided a limiting its growth, reduced the risk of „ingrown” regrowing hair and gave the shaven skin of infantile softness. Reducing the frequency of shaving, while the lack of skin care with creams sometimes gave terrible results, hard micropapules at the hair follicle openings (not necessarily filled with growing hair) were sliced by razor blade (which resulted in irritation, bleeding, etc.). At that time the above was commented by advice saying „soap softens the beard and makes shaving easier,” but the key here was, however, affect the skin, not hair, which is confirmed by salutary advice talking about the impact of „softening the beard” by oily beauty cream before shaving.
Serious problems began when applied soap was not the highest quality (too alkaline due to incomplete neutralization of the bases used in the fat saponification process) or skin of shaved had problems with returning to acid pH after washing or shaving (abnormal buffer capacity of the skin surface, familiar to users of cosmetics as a „sensitivity to soap”), then irritation were common.

From the viewpoint of the formulator it was difficult to make a good shaving soap for the soap-sensitive skin, now we are solving this problem by shaving preparations based on other-than-soap surfactants and formulating them with more emollient and soothing raw materials. The first shaving soap was enriched with a small amount of lanolin (small, because larger amount effectively defoams, which would be contrary to the directions for use) and care and soothing postponed to „after-shave” procedures.

The greatest potential for modification of the activity gave the soap powder. Unfortunately, not always favorable – it is easy in this case the use of all possible waste products. A good quality powdered shaving soap contained a supplement of raw materials rich in proteins or macromolecular carbohydrates (starch, bran, powdered tubers and rhizomes of plants – including fashionable at that time and used in ladies’ powders iris  ‚root’). Materials of this type can stabilize the foam (the effect depends on the type of a macromolecular compound and its concentration in solution), reduce the risk of irritation (complex soap molecules and reducing the risk of penetration into the living layers of the epidermis), modify the sensory characteristics of the skin after shaving (that is, humanly speaking, increase velvety feel and softness of the skin). In addition, they also served the function of limiting powder caking. For powdered soap, it was easy to make no impact on the quality of foam antiseptic additives (borax).
And about how treated skin after shaving I will write next time.

Erdalowe linijki / Erdal’s rulers

Pamiętacie tabliczkę informującą o możliwości odbioru promocyjnych przyborów szkolnych? (tu) Mam już dwie promocyjne linijki, oczywiście z erdalową żabą. Linijki typowe, z przodu skala i żaba, z tyłu tabliczka mnożenia, ale na jednej z linijek znalazł się bonusik: ściąga z geometrii.

 

Remember the plaque informing about the possibility of receiving promotional school supplies? (here) Now I have two promotional rulers of course with Erdal’s frog. Rulers are totally typical: in the front – the scale and the Frog, on the back  – the multiplication table, but on one of the rulers had bonus insert inside :-): cheat sheet of geometry.

Na tropie drogisty Vanka / In search of Druggist Vanek

Czytaliście „Przygody dobrego wojaka Szwejka”, prawda? Może pamiętacie, że na kartach tej powieści pojawia się drogista Jan Vanek z Kralup. Drogista Vanek jest postacią autentyczną. Zaczynał swoją karierę jako drogista w drogerii Josefa Kyselki w Kralupach (miasto na północ od Pragi), w 1913 roku w tychże Kralupach otworzył własną firmę produkującą kosmetyki i wyroby chemii gospodarczej, zmarł w 1927 roku. Przed II Wojną Światową na czechosłowackim rynku pojawił się płyn do płukania jamy ustnej Pragarol, postrzegany jako konkurencyjny w stosunku do Odolu. Pragarol był produkowany w Pradze przez firmę … Fr. Vanka (Frantiska?), może to był syn Haszkowego drogisty Vanka, może nie, trudno mi dotrzeć do źródłowych danych, bo czeska prasa drogistowska póki co nie scyfryzowana a do czeskich bibliotek fachowych pewnie szybko nie zawitam. Może ktoś z miłych czytelników podejmie trop?

Have you read „The Good Soldier Schweik,” right? You may remember that in the pages of this novel occurs druggist Jan Vanek of Kralupy. Druggist Vanek is a fact. He started his career as a druggist at Josef  Kyselka shop in Kralupy (town north of Prague). In 1913 he opened, also in Kralupy, his own factory, producing cosmetics and household chemicals. Jan Vanek died in 1927. Before World War II on the Czechoslovakian market appeared mouthwash Pragarol, seen as competitive to the Odol mouthwash. Pragarol was produced in Prague by the company of … Fr. Vanek (Frantisek?). Maybe he was a Vanek’s son, maybe not, I can’t  get to the source data.  Czech druggists newspapers are not digitalized so far and to the Czech professional libraries I probably will not come soon. Maybe anybody of kind readers will clue?

 

Gwiazdy ekranu reklamują kosmetyki / Movie stars advertise cosmetics

Wspieranie kampanii reklamowych kosmetyków wizerunkami gwiazd ekranu jest tak starym zabiegiem jak sama historia srebrnego ekranu i przemysłowej produkcji kosmetyków. Czytelnicy prasy polskiej pod koniec lat trzydziestych mieli okazję, podobnie jak dziś, obejrzeć reklamy importowanych kosmetyków Max Factor, zachwalanych przez hollywoodzkie gwiazdy. Wizerunkiem Normy Schearer wspierało swoją kampanię mydło toaletowe Lux (Schicht-Lever S.A.), Pola Negri występowała w reklamach kosmetyków Śnieg Tatrzański Falkiewicza. Najdalej w tego typu kampanii poszła poznańska fabryka kosmetyków Żaka wydając albumik z fotosami polskich aktorów i aktorek okraszonymi reprodukcjami autografów zachwalających kosmetyki Żaka. W prasie odbiciem tej kampanii były reklamy Przemysławki, którą promował Jan Kiepura. Żak zresztą, dość złośliwie, opatrzył albumik mottem „cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie”, co było aktualne zarówno w odniesieniu do gwiazd ekranu jak i kosmetyków.

Backing up an advertising campaigns of cosmetics with images of movie stars is such an old trick as very history of the cinema and the industrial manufacture of cosmetics.  Readers of the Polish press at the end of thirties were supposed, as similarly as today, to watch the advertisements of imported Max Factor cosmetics recommended by Hollywood stars.  The Lux bath soap (Schicht-Lever S.A.) supported its campaign up with the image of  Norma Scheare, Pola Negri appeared in ads of Snieg Tatrzański [Tatra Snow] cosmetics by Falkiewicz.  Farthest in the campaign of this type a Poznań Żak’s factory of cosmetics went publishing the small book with stills of Polish actors and actresses spiced up with reproductions of autographs recommending Żak perfumes and beauty treatments. In the press this campaign was refelected by Przemysławka ads which promoted Jan Kiepura.  Żak as a matter of fact, quite maliciously, provided the small book of illustrations with the epigraph meaning „the grass is always greener on the other side of the fence, alone you don’t know what you have” what was still standing both with reference to movie stars as well as cosmetics.

na rysunkach (kliknij aby powiększyć):

Ada Sari w albumie reklamującym kosmetyki Żaka, Norma Schearer w reklamie mydła Lux, Pola Negri w folderach reklamowych Falkiewicza, Reklama prasowa kosmetyków Max Factor

on pictures (click to enlarge): 

Ada Sari advertising beauty treatments by Żak, Norma Schearer in the advertisement of  Lux soap, Pola Negri  in an advertising brochures of Falkiewicz, Press ad of Max Factor cosmetics

Pożytki płynące z czytania książek / Benefits coming from the reading

Ze specjalną dedykacją dla p. Piotra Rypsona

W chłodne, jesienne popołudnie, pijąc herbatę, podziwiam, chłonę i napawam się książką p. Piotra Rypsona poświęconą polskiemu projektowaniu graficznemu w  latach 1919-1949, i cóż widzą moje oczy? Reprodukcję papieru firmowego Zakładów przemysłowo-handlowych Wilbra opatrzonego logotypem z czarną główką. Schwarzkopfową czarną główką. Co oznacza, że torebka szamponu Czarna Główka (z włosopołyskiem) (tu) może pochodzić z lat 30-tych lub 40-tych.


With the special dedication to Piotr Rypson.

In the cool, autumn afternoon, drinking the tea, I am admiring, I am soaking up and I am delighting in the book of Piotr Rypson devoted to the Polish graphical design in 1919-1949 years, and what can see my eyes?  Reproduction of a letterhead of Wilbra company dressed with the black head.  Schwarzkopf’s black head.  It means, that bag of  the Black Head shampoo (with hair-shiner) (here) can come from 1930’s or 1940’s. 

O szarym mydle / On the soft or grey soap

Nie lubię obiegowych opinii mówiących, że „szare mydło jest najlepsze do …” po czym następuje długa lista problemów skóry i włosów które to szare mydło ma rozwiązać. Nie lubię tego, bo piszący lub wygłaszający te opinie nie mają pojęcia o czym piszą lub mówią. Nie twierdzę że są nieukami lub głupcami, najczęściej po prostu nie maja świadomości jakie substancje może opisywać termin „szare mydło” i w związku z tym nie definiują o jakim „szarym mydle” się wypowiadają.

Zacznijmy od porządkowania pojęć, żeby nie było bałaganu. Pisząc „mydło” mam na myśli sole kwasów tłuszczowych, ewentualnie sole kwasów naftenowych lub żywicznych. Jedynym wyjątkiem od tej reguły jest współczesny termin „mydło w płynie”, który określa rynkową kategorię płynnych preparatów do mycia rąk, które nie muszą zawierać mydła (czyli soli kwasów tłuszczowych) jako surowca.

Nazwa „szare mydło” pierwotnie była wyłącznie nazwą mydeł mazistych czyli soli potasowych kwasów tłuszczowych występujących w tłuszczach naturalnych. Nazwa pochodziła od wyglądu substancji, mydła tego typu są brudnoszare, brudnożółte czasami zielonkawe, w zależności od rodzaju i jakości tłuszczu z jakiego zostały otrzymane (w języku angielskim zresztą funkcjonowała dla nich nazwa „green soap” czyli tłumacząc dosłownie „mydło zielone”).  Szare mydło maziste stosowano do prania i szorowania m.in. z tego względu, że często zawierało niezobojętnione substancje alkaliczne w wyższych stężeniach niż mydła twarde (wpływ na skuteczność)  i było znacznie łatwiejsze do rozpuszczenia w zimnej wodzie, co było ważne zwłaszcza przy przygotowywaniu dużych ilości roztworu przed myciem ścian czy podłóg (sole potasowe kwasów tłuszczowych rozpuszczają się w zimnej wodzie łatwiej niż sole sodowe).

Po pewnym czasie mydła maziste w gospodarstwie domowym zaczęły być zastępowane mydłami twardymi, „domowa” produkcja mydła na własne potrzeby stopniowo została zastąpiona produkcją przemysłową. A mydło twarde łatwiej było porcjować, przechowywać, przewozić. Mydła twarde to też sole kwasów tłuszczowych, tylko że nie potasowe a sodowe. W zależności od jakości mogą mieć różne pH, różny zapach, w różny sposób wpływać na skórę, prane tkaniny itp. Mydło używane do prania i sprzątania powinno być tanie, nie było więc bielone, nie dodawano do niego pigmentów, barwników i kompozycji zapachowych, było więc … szarobure. A w świadomości konsumenta szarobura kostka mydła to przecież … „szare mydło”.

Skąd się więc wzięła sława „szarego mydła” jako preparatu kosmetycznego? Otóż jeden z rodzajów szarego mydła mazistego a dokładnie mydło potasowe otrzymywane z oleju lnianego było (a może nadal jest?) stosowane w farmacji jako baza maści przeciwświerzbowej, w związku z tym delikwent którego coś swędziało i wędrował do apteki po ratunek, często otrzymywał w celu złagodzenia swych cierpień „maść z szarym mydłem”. Potem nałożyła się na to konsumencka fobia przed „chemią” czyli barwnikami, kompozycjami zapachowymi i wszelkimi innymi składnikami kosmetyków o nazwach i funkcjach dla zwykłego użytkownika kosmetyków niepojętych i mydło o szarawym kolorze (bądź nie do końca białym) zaczęło się jawić jako to „lepsze bo bezpieczniejsze”. Oczywiście skutki dla skóry i włosów zależały od tego ile w danym mydle było niezobojętnionych alkaliów i na jaki typ skóry mydło stosowano (w przypadku traktowania skóry z istniejącym stanem zapalnym, pogorszenie murowane, zwłaszcza w ujęciu długofalowym). W naszych, polskich realiach, nie zawsze po wojnie było dostępne mydło toaletowe, więc mydło przeznaczone z założenia do prania stosowano do celów kosmetycznych. Często z dobrymi efektami i bez skutków ubocznych, bo dobre mydło do prania nie musi szkodzić zdrowej skórze, jeśli ma z nią niezbyt częsty kontakt.

Nie wierzcie więc jeśli ktoś wam mówi, że szare mydło jest najlepszym środkiem przeciwłupieżowym…

On the grey or soft soap.

Dear non-Polish readers, I don’t know whether the translated text of the entry have any sense outside Poland. Because of the specifity of Polish language  and post-war economy reality, “the soft soap” term (“szare mydło” in Polish) became a synonymous of “the laundry soap bar” term. Please let me know if in your mothertongue and your country, similar messy cosmetic terms are present.

In Polish: “szare mydło” = soft soap (technically speaking) or “grey soap” (translating word-by-word).

I don’t like common opinions, that „the soft soap is best to …”  with a long list of problems of the skin and hair this soft soap is supposed to solve, placed after.  I don’t like it, because persons reporting or voicing these opinions don’t have a clue what they are reporting about.  I don’t claim that they are ignoramuses or fools, most often they just don’t know what kind of substance a „soft soap” can be and therefore they don’t define what kind of „soft soap” is described  in their opinion.

Let’s start from put in order notions, just to avoid the mess.  Writing „soap” I mean salts of fatty acids, or salts of naphtenic or rosin acids.  The only exception from this rule is the term „liquid soap” which determines the market category of liquid preparations for washing hands or body, usually not containing soaps (salts of fatty acids) as the raw materials (excluding cheap combo-type liquid soaps in dispensers in public toilets etc.).

Name „soft soap” originally was exclusively a name of sticky soaps i.e. the potassium salts of fatty acids from natural fats and oils.  The name in Polish (szare mydło – literally: a grey soap) derived from the appearance of substance, soaps of this type are sometimes muddy grey, muddy yellow greenish, depending on the kind and the quality of fat from which they were produced (in English as a matter of fact for them a name „green soap” was also used).  The sticky soft soap was applicable to washing and scrubbing, among others for the reason that it has often contained unneutralized alkaline substances in higher concentrations than hard soaps (what influences the cleaning efficacy) and was much simpler to dissolve in the cold water what was important especially at preparing lots of solution before washing walls or floors (potassium salts of fatty acids are dissolving in the cold water more easily than sodium salts).

After the certain time sticky soaps in the household were replaced with hard soaps, home production of soap for own purposes was replaced gradually by the industrial production.  And it was easier to portion, to store and to transport the hard soap bars.  Hard soaps are also salts of fatty acids, but sodium, not potassium like soft soap.  Depending on the quality they can have a different pH, different smell, in the different way influence the skin, washed fabrics and so on.  Soap used for washing and cleaning should be cheap, so it wasn’t whitewashed, no pigments, dyes and perfumes were added , so … it was grey-brown in colour, and the Polish common name „grey soap” was quite reasonable.

So where came from the fame of the „grey soap” as cosmetic preparation?  So one of kinds of the sticky soft soap: the soft soap obtained from the linseed oil  was (and perhaps still is?) applied in pharmacy as the base of anti-scabies ointments, therefore anybody with  itch, wandered to the pharmacy for the rescue, has often received in order to alleviate his suffering  an „ointment with the soft (grey) soap”.  Then a consumer phobia concerning „chemistry”, that means dyes, perfumes and all other  cosmetic ingredients of names and functions for the ordinary user incomprehensible, has started  and soap of greyish colour (or just not entirely white) started appearing as „better because more safe”.  Of course effects for the skin and hair depended on the quality, it means how much in given soap was unneutralized alkaline substances and what type of the skin soap was applied to (in case of treating skin with an existing inflammation, deterioration, especially in the long-term application period should be expected).  In our, Polish reality after the IIWW, toilet soap not always was available, so ordinary soap intended for laundry and cleaning was applied also for hygienic and cosmetic purposes.  It was often applied with good effects and without side effects, because the good laundry soap not has to harm the healthy skin, if has a not very frequent contact with it. 

So don’t believe if somebody is telling you that the soft  or green or grey soap is the best anti-dandruff remedy… 

Czarna główka czy Czarnogłówka? – cz. 2.

Osiwieję przez tego Aptekarza Drancza. Zaczynam podejrzewać, że miał jednak licencję na produkcję szamponów Schwarzkopfa. Na załączonej reklamie prasowej jest przedstawione opakowanie szamponu suchego, praktycznie identyczne z ówczesnymi opakowaniami niemieckimi. Tylko napisy są po polsku. Nie pozostaje mi nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i szukać dalej materiałów pozwalających na wyjaśnienie tej zagadki. Część pierwsza historii czarnej główki jest tu.





Black-Head or Blackhead? – part 2.
I will go grey by this Pharmacist Drancz.  I am starting suspecting that  he had a license for the production of Schwarzkopf’s shampoos.  On the attached press advertising presented  dry shampoo package is, practically identical with German packages of the time, only inscriptions are in Polish. There’s nothing else I can do but be patient and search farther for materials allowing explanation of the mystery.  The first part of the black head story is here.

Gdzie by tu się zareklamować – cz. 10 (170)

A tym razem nie mam pojęcia do czego służył ten przedmiot. Mała, płytka miseczka z dziurką, służącą prawdopodobnie do przykręcenia tejże miseczki do czegoś. Trochę za mała chyba jak na miseczkę na drobne, przykręcaną do lady sklepowej (średnica 5,5cm). W każdym razie reklama dotyczy zaprawy do podłóg „Jaśniej Słońca” produkowanej przez warszawską Fabrykę przetworów techno-chemicznych „Mary”.





And this time I do not have a clue what this object was used for.  Small, shallow bowl with the hole, probably for screwing this bowl to something.  A bit too small as a bowl for change, screwed to the shop counter (diameter 5.5 cm).  In any case the advertisement is regarding floor pretreatment Jaśniej Słońca [brightly than the Sun] produced by the Warsaw factory Mary (Fabryka przetworów techno-chemicznych „Mary”).

Przez dziecko do matki cz. 3 (160)

Właściwie to ten wpis pasuje również do kategorii “reklama i edukacja”. Plan lekcji ze skaczącym jeleniem udającym herb miejski Schicht wydał najprawdopodobniej na początku lat dwudziestych, przed kupnem warszawskiej fabryki na Szwedzkiej , no i oczywiście przed połączeniem z Leverem (1935). Stąd na rewersie informacja o produkcji mydła przez warszawską spółkę Saturnia (… w fabryce na Szwedzkiej). Saturnia była w połowie lat dwudziestych spółką zależną od Schichta, na jej potrzeby produkowała mydło przez pewien czas również fabryka mydła w Trzebini (w 1927roku również przejęta przez Schichta).


By the child to the mother part 3.

Actually this entry fits the category “an advertisement and an education” also.  A school timetable with the jumping stag, imitating the municipal coat of arms, Schicht published most probably at the beginning of 1920’s, before the purchase of the Warsaw soap factory on Szwedzka Street, and of course before the connection with Lever (1935).  Hence on the reverse information about the production of soap by the Warsaw Saturnia company (… in the factory on Szwedzka Street).  Saturnia was in mid-twenties  a Schicht’s subsidiary, for some time a soap factory  in Trzebinia also produced soap for Saturnia (in 1927 taken over by Schicht). 
[What the child should know about soap. 
Dirt is the biggest enemy of the mankind.  Dirt is heightening illnesses and causes a mushroom growth of imperceptible with eye pathogenic germs.  Holding the body and clothes in the due purity is the best security against illnesses, specially whereas children obligatorily must several times per day wash hands and the face.  Tiny Johny doesn’t like the bath and is heavily screaming, whenever the mummy is starting washing him.  Older children know that they must be clean and they are inviting washing themselves some more, because shame is to appear in stained clothes or with dirty hands.  Children know very well that not every soap is good; some are stinging and pinching after washing, because contain harmful additives.  Without a doubt the best soap is the Soap “Stag-Schicht”, manufactured of precious raw materials by the company Saturnia  in Warsaw.  Children should always ask parents to buy only the soap “Stag-Schicht”. The authentic piece  of “Stag-Schicht” soap looks as:]

Gazety i czasopisma profesjonalne

on pictures:
Drogerzysta [The Druggist] 1923
Drogerzysta [The Druggist] 1935
Trybuna drogistowska [The Druggists’ Tribune] 1938
Powszechna Gazeta Fryzjerska [The General Hairdressers’ Newspaper] 1928
Głos fryzjera [The Hairdresser’s Voice] 1921
Racjonalna kosmetyka lecznicza [The Rational Medicinal Cosmetology] 1927
Świat kosmetyczny [The Cosmetic World] 1938